Najnowsze Wpisy

Piski opon Komentarze (0)
01. kwietnia 2011 19:46:00
linkologia.pl spis.pl

Kolejny raz ludzie mają pretensje o nic. W zasadzie to chodzi o ruszanie z piskiem opon i hamowanie. O ile jedno może być wynikiem brawury, drugie oznacza raczej ryzyko niebiezpieczeństwa.

Wielu ludziom, zwłaszcza starszym, wydaje się, że każdy pisk opon spowodowany przez młodego człowieka jest wynikiem brawury, szaleństwa i ogólnie szeroko pojętego braku piątej klepki. Dzisiaj mogłem zanotować dwa zjawiska:

1) hamowanie ciężarówki na czerwonym świetle
2) hamowanie autobusu przed pasażerem przechodzącym przez jezdnię

Oczywiście ludzie spokglądają gwałtownie w konkretną stronę. Starsze osoby kiwają żwawo głowami, pomrukując coś w stylu: głupi szczyl nie umie jeździć. No cóż? Taaa, po co hamować, trąbić - jechać, rozjechać tam się będzie kierowca pierdzielił.

warcab : Sytuacje : hamowanie, piski opon, samochody, trakcja

Zabójczy parking osiedlowy Komentarze (0)
21. listopada 2010 14:26:00
linkologia.pl spis.pl

Tak jak już kiedyś obiecałem - tym razem będzie o niezwykle śmiercionośnym parkingu osiedlowym. W zasadzie to nie o parkingu, ale uliczce, który do niego prowadzi.

Sprawa miała się następująco - obok jednego z budynków mojej uczelni jest parking. Na środku tego parkingu widnieje napis "Tylko dla mieszkańców". Myślę sobie - ok - nie będę tam stawał, ale jest uliczka stanowiąca dojazd  do parkingu i tam nie ma żadnego zakazu. Postawiłem więc tam sobie auto i poszedłem na zajęcia.

Co zauważyłem? Ludzie, którzy tam sie kręcili wyglądali na niepocieszonych. Jeden pan, trzymający łopatę do odśnieżania wyglądał, jakby chciał mnie tą łopatą poklepać. Olałem gościa, myślę sobie - jakby coś było nie tak z autem, to wiem kogo "pytać"...

Kilka dni później

Stanąwszy znów na moim miejscu, zastałem owego pana z łopatą i jakąś starszą panią wyglądającą z okna. Dookoła było ładnie odśnieżone. Słyszę w tle dźiwne słowa (to była ta pani, co zwisała z 2 piętra), brzmiały one mniej/więcej tak: "Ślepi, czy co..!?!".

Nie sądziłem, że to do mnie, wysiadłem z auta i wtedy odezwał się do mnie rzeźnik z łopatą:

- Tu nie wolno stawać! - wykrzyknął obrońca parkingu i uliczki dojazdowej...

- Dlaczego? - odpowiedziałem niewzruszony.

- Tam jest znak. - oznajmił pan, tym razem zdumiony.

Nie zdążyliśmy zbyt długo pogadać, gdyż znów odezwała się panienka z okienka.

- Pan jest ślepy? - grzecznie spytała

- Że co proszę? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie, lekko zaskoczony bezczelnością owej damy w pół zwisającej z okna.

- ZAKAZ WJAZDUUUUUU! - krzyczy zdumiona kobieta, jakby wydała rozkaz - "Do ataku!".

- O czym pani mówi? - spytałem

- Odjedź pan stąd! Tam jest znak!

Zdezorientowany trochę, aczkolwiek poddenerwowany, oznajmiłem:

- Zaraz zobacze ten znak.

- To ja dzwonie po Policję! - wykrzyczała zwisająca piękność, po czym zniknęła w kłebie dymu niczym ninja szykujący się do ucieczki.

Poszedłem więc powoli, zobaczyłem i mnie zatkało. Faktycznie pojawił się tam znak: zakaz zatrzymywania się. Wcześniej go tutaj nie było - mógłbym przysiądz.
Wsiadłem więc w auto i odjechałem. Chociaż mogłem po prostu przestawić auto na drugą stronę tej dosyć szerokiej ulicy.

Zakaz zatrzymywania się - czy uzasadniony?

Myślę, że wyrośnięty z ziemi zakaz zatrzymywania się w tamtym miejscu był zupełnie nieuzasadniony. Droga gminna, aswaltowa. Dosyć szeroka (gdzieś na 2,5 pasa ruchu). Najprawdopodobniej cały blok podpisał petycję i dla świetego spokoju ten znak został tam postawiony. Z resztą, przecież skoro są osoby, które będą donosiły o zatrzymywaniu się na zakazie - można zarobić na mandatach - business-is-business.

Dzisiaj widzę, że nadal ktoś tam się zatrzymuje - może mieszkańcy - może trzeba to zgłosić?

Druga sprawa - wrogość. Nie rozumiem, co takiego zrobiłem, że zostałem potraktowany jakbym najechał na obcy kraj. Gdyby tamci ludzie mieli broń, byłbym pewien, że zaczęli by do mnie strzelać. Mają swój parking i jeszcze im mało.

Gdybym u mnie na podwórku miał tak robić, jak tamci wybitni ludzie, to pewnie musiałbym się uzbroić w armatę.

Masz auto - wyp*******j

W naszym cudownym kraju jest tak, że jak wiedzie ci się trochę lepiej to zaraz spotykasz się z zazdrością, zawiścią itp... Mam auto, ale to nie znaczy, że jestem jakiś bogaty. Mam, bo mam i jak je sprzedam to kupię sobie drugie - taki już jestem i tego chcę.

Tym czasem, gdzie bym nie wjechał to często znajdzie się ktoś, kto będzie pilnował, abym nie miał za dobrze. Przecież po to mam auto, żebym mógł bliżej gdzieś podjechać, mieć wygodniej. A to słysze, że "tu nie parking", tu nie to, tu nie tamto... Jakbym komuś robił krzywdę lub zabierał dziecku lizaka.

Cóż mamy taki kraj, w którym bezrobocie przeradza się w nadrobocie - niektórzy pilnują spraw, które nie powinny ich w ogóle obchodzić. Dziadzio z łopatą lepiej by pozamiatał, a babcia z okna powinna szyć na drutach lub oglądać telenowele,  a nie zajmowac się walczeniem z wygodą i komfortem życia ludzkiego.

warcab : Sytuacje : auto, parking, zakaz, znak

Rewolwerowiec Komentarze (0)
20. sierpnia 2010 10:32:00
linkologia.pl spis.pl

Tak jak obiecałem poprzednim razem przedstawię jeszcze kilka zabawnych sytuacji, które mnie na drodze spotkały. Tym razem opowiem o rewolwerowcu - przechodniu, który do mnie strzelał...

Pewnego pięknego popołudnia postanowiłem wybrać się na zakupy. Jako, że sklep, do którego zmierzałem leży na drugim końcu miasta, wsiadłem w auto i wyruszyłem w drogę. Podróż mijała bardzo przyjemnie, aż do pewnego momentu... - otóż, zaczęto do mnie strzelać!

Na skrzyżowaniu (już niedaleko sklepu) skręcałem w lewo. Światło miałem zielone, jechałem normalnie - przede mną wóz, za mną też. Skręcając zwróciłem uwagę na przechodniów szykujących się do przejścia. W pewnym momencie zauważyłem pewnego starszgo pana, który energicznie - macha na mnie palcem. Patrzy wściekle w moją stronę i macha palcem. Grozi.

Najprawdopodobniej ten starszy człowiek miał zamiar przejść na drugą stronę. Przypuszczam, że włączyło mu się zielone, skoro zachowywał się w ten sposób. Zielone dla pieszego jest przecież święte - to nie ważne, że kierowca tego światła nie widzi.

Mniejsza o to. Od przechodnia byłem daleko i jestem 100% pewien, że jakby wyszedł na pasy lub pokazał ręką STOP (pusta dłoń skierowana w stronę kierowcy) to zatrzymałbym się bez dyskusji. Tym czasm widzę jak jakiś pan macha palcem jakby trzymał pistolet i niczym John Wayne ładował do mnie ze swojego Colta.

Jak widać przechodnie nie mają pojęcia jak przechodzi się przez jezdnie, a przecież to takie proste.

Zachowanie

Rozpraszanie kierowcy o byle co to najgorsza rzecz jaka może się mu przytrafić. Potrafi popsuć humor na cały dzień. Nie należy się takimi sytuacjami przejmować. To świadczy tylko o osobie, która się w ten sposób zachowuje, o jego niewiedzy i wychowaniu.

Ogólnie tego typu uwagi są bez sensu. Nikt nie będzie zwracał uwagi na dziada, który się wydrunia. A mimo wszystko musiałem o tym napisać.

Smutne jest to, że starsze osoby zachowują się w ten sposób. Starszy człowiek powinien być esencją mądrości, ale niestety coraz częściej (chociaż nie zawsze) spotykam się ze szczytem głupoty, którą charakteryzują się właśnie seniorzy. Niestety taka jest smutna prawda. Nie chodzi mi oto, by komuś tutaj naubliżać - po prostu piszę co mnie wkurza.

Wiele osób powie, że takim trzeba ustąpić - cóż, moim zdaniem to ustępywanie doprowadza do tego, że pozwala się na tego typu zachowania.

Następnym razem opowiem o czymś jeszcze ciekawszym, tym razem o ludzach walączych o niemalże pusty parking.

warcab : Sytuacje : kierowcy, podróż, samochód, zachowanie

Kategorie postow

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
28293031123
45678910
11121314151617
18192021222324
2526272829301

Ksiega gości

Księga gości

spoki | priscilla | bazar | fish | teges | Mailing